Początek

Wielka Brytania rok 1941
 
  Matildy ( Tank, Infantry, Mk II, Matilda  – brytyjski czołg piechoty z 
okresu II wojny światowej, jedyny brytyjski pojazd pancerny, który 
służył od początku wojny do ostatnich jej dni.)

powoli sunęły ku 

wzniesieniu, ciemne ołowiane niebo rosiło pancerze czołgów niczym  łzy 
ukochanej żegnającej ukochanego. Do portu zostało zaledwie parę 
kilometrów  w sumie ostatnie parę kilometrów na Angielskiej ziemi jutro 
załadunek i do Afryki. Powolne włóczenie się  “noga za nogą”   uwalniało 
czającą się pod powiekami senność. Nagle bez przyczyny sylwetka czołgu 
gwałtownie wzrosła, kierowca-mechanik  szarpnął  drążek Matilda stanęła 
gwałtownie ryjąc gąsienicami drogę.
– Co do cholery- syknął John (dowódca czołgu) przez zęby,  wbijając  
oczy w peryskop
W maszynie przed nimi otwarł się właz i drobna sylwetka odbijając się 
od pancerza ruszyła biegiem w stronę “tego czegoś”
Z ciekawości sam otworzył właz opuszczając czołg. Im bliżej podchodził 

tym większe ogarniało go zdumienie. Przy rozbitej studni a właściwie na 
jej resztkach  stał rozbity  motocykl a przy nim co najmniej połowa 
jednostki rechocąca śmiechem. W środku tuż obok “zielonego złomu” stał 
sierżant “Aruks” z 11 pułku husarów (jednostka rozpoznawcza przy 7 
dywizji pancernej) i wymachując gwałtownie rekami starał się coś 
wytłumaczyć bezsensownie walcząc z ogólną salwą śmiechu.
– O co tu chodzi ?- kpt. John nieomal krzyknął w ucho jednego z 
czołgistów
– ten idiota sir, chce zabrać tego trupa do Afryki. Kapitan spojrzał na resztki
tego co pozostało po zbyt bliskim kontakcie 
z studnią, i  sam do siebie wymamrotał pod nosem …Every Jack must have 
his Jill…

 

Tak czy siak Aruks zapakował ów “motocykl” na  pakę Rolls Rolls-a. Droga 
morska minęła mu na bohaterskiej walce z remontem Royala i mniej 
bohaterskiemu  rzyganiu do morza. Nim dotarli do portu w Aleksadrii 
sierżant Aruks był zielony od choroby morskiej za to Royal był już na 
“chodzie” aczkolwiek urodą nie grzeszył.
Lipiec 1942 roku w Północnej Afryce był podwójnie gorący z jednej strony 
potworny upał a z drugiej rozpalone serca i umysły “Szczurów Pustyni” po 
zadaniu hitlerowskim najeźdźcą po raz pierwszy od 1939 roku klęski. 
Zwiad którym dowodził sierżant Aruks miał dziś dokonać cudu i to nie w 
przenośni.Wywiad Brytyjski  MI5 jakimś właśnie cudem ( Brytyjczycy 
deszyfrowali  niemieckie depesze dzięki  rozszyfrowaniu Enigmy przez 
Polskich kryptologów  Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka 
Zygalskiego) dowiedział się  o powrocie Romlla do Afryki. Mimo wczesnej 
pory słońce wykradało każdą krople wody z ciał żołnierzy,za niewielką 
wydmą stały otulone siatką maskującą cztery motocykle niczym rumaki 
czekające na śmiertelny wyścig. Pierwszy dostrzegł samolot  strzelec 
Smith, podnosząc palec wskazał na zbliżającego Ju 52. Błyskawiczne 
wtulili głowy w rozgrzany piasek, samolot przeleciał nad głowami 
gwałtownie zrywając się podbiegli do motocykli. Teraz już nikt nie 
poznał by owego rozbitego Royala, żółty niczym piasek pustyni dzierżył 
przy gondoli (kosz boczny przy motocyklu) zdobyczny niemiecki karabin MG 
42 poniekąd jako trofeum jak i narzędzie zemsty stworzone przez wroga i 
na jego zgubę. Minuty ciągnęły się w nieskończoność,co chwila ocierali 
pot zalewający oczy,powietrze zastygłe w bezruchu niosło echem bicie 
serc.Jest !!! Kübelwagen ( VW typ 82 Kübelwagen – samochód 
osobowo-terenowy konstrukcji niemieckiej z okresu II wojny światowej. ) 
wraz z generałem i eskortą przemierzał pustynie tuż pod ich lufami. 
Ruszyli niczym charty spuszczone z smyczy,nim Niemcy  zorientowali się o 
  obecności wroga, zaanonsowały Brytyjczyków kule wystrzelone z 
karabinów.   Pierwsze serie powały dwa niemiecki motocykle, krzyk bólu 
otulony krwawym płomieniem paliwa nikął bez echa w martwych piaskach 
pustyni. “Szczury Pustyni” (początkowo w zamierzeniu pogardliwy, a 
następnie uznany za zaszczytny, przydomek nadany przez Niemców 
australijskim, brytyjskim i polskim żołnierzom w Afryce Północnej)  
Samochód przyspieszył, wzbijając tumany kurzu ale brytyjskie motocykle 
poczuły już zapach krwi, tańcząc na  wyboistej drodze sunęły chcąc 
dopaść swą ofiarę.  Piasek jak sprzymierzeniec wroga wdzierał się  
Aruksowi w oczy,nos ale na przkór cel stawał się być coraz bliżej prawie 
na wyciągnięcie ręki. Jeszcze trzydzieści, dwadzieścia metr…. Aruks 
poczuł nagłe szarpnięcie, po prawej stronie baku pojawiła się dziura 
obficie ociekająca benzyną i krwią, nie rozumiał w głowie kotłowało się 
tysiące myśli,kontem oka spostrzegł znajome sylwetki spitfire-ów 
przelatujące nad nimi, zionące ogniem z działek pokładowych wprost w cel 
ich misji. Poczuł w ustach smak krwi,świat zawirował przed oczami.
-dopadli go,dopadli – ostatnia myśl przebiegła przez głowę.
  …ciemność.
———————————————————————————————————
Polska rok 2012
 
Taką historię usłyszałem kupując motocykl od sprzedającego rzekomo jako 
historię prawdziwą na dowód pokazał mi lutowaną dziurę w baku po owym 
pocisku. Co zaś owego sierżanta to został wtedy ciężko ranny, no cóż 
pomyłki w czasie wojny żecz naturalna,brytyjscy lotnicy atakując ten 
niemiecki konwój nie mieli pojęcia że jest też celem ataku ich kolegów 
pomyłkowo wzięli ich za Niemców  ot życie. Sierżant Aruks powrócił do 
Anglii zabierając swojego Royala. Zrządzeniem losu motocykl trafił do 
polski, nie przykładałem specjalnej wagi do tego opowiadania w końcu 
czego to się nie robi by sprzedać towar. Nie miałem również specjalnie 
zamysłu malować go od nowa ale do prowadzić go do stanu używalności 
pasowało. Ściągnąwszy go z lawety i wtoczywszy do garażu z 
niecierpliwością zabrałem się  do uruchomienia. Na pierwszy ogień 
poszedł bak.
-cholera wie jakie dziadostwo tam siedzi – pomyślałem
Odkręciłem bak, chcąc odłożyć go na bok odwróciłem się i w tym samym 
momencie coś w jego środku zagrzechotało.
– I du…a,trzeba będzie czyścić z tego syfu – powiedziałem sam do 
siebie jakby miało to w czymś pomóc
Korek wlewu paliwa o dziwo puścił bez problemów, obróciłem bak chcąc z 
środka wytrzepać te śmieci.
Wstrząsnąłem  nim, ponownie coś zagrzechotało i pod stopy wypadł z środka …POCISK…